Dwa opryskiwacze sadownicze z turkusowymi zbiornikami na niebieskich podporach na placu przed wiatą z maszynami
fot. Materiał partnera

W połowie października w większości sadów zbiory jabłek są już na finiszu, a opryskiwacz po ostatnich zabiegach trafia pod wiatę. To moment, w którym sadownik ma chwilę, żeby spojrzeć nie tylko na maszynę, ale też na miejsce, w którym przez cały sezon była napełniana i myta. Na wielu gospodarstwach jest to kawałek utwardzonego podwórza przy studni, gdzie resztki cieczy i popłuczyny spływają tam, gdzie akurat jest spadek.

Tymczasem ze względu na ochronę wód gruntowych i własnej studni ten fragment podwórza zasługuje na tyle samo uwagi co sam opryskiwacz. Dobrze zorganizowane stanowisko nie jest drogą inwestycją, a zimowe miesiące są dobrym czasem, żeby je zaplanować i przygotować do budowy wczesną wiosną.

Dlaczego popłuczyny nie mogą spływać byle gdzie

Podczas napełniania zdarzają się przelania, kapanie z węża i rozlanie koncentratu przy otwieraniu opakowań. Podczas mycia maszyny po zabiegu na płytę trafia woda z resztkami środka ochrony roślin. Gdy dzieje się to wielokrotnie w ciągu sezonu w tym samym miejscu, substancje czynne wsiąkają w grunt i mogą przedostać się do wód gruntowych, a stamtąd do studni, z której gospodarstwo bierze wodę do picia i do opryskiwacza. Zanieczyszczenie punktowe, czyli z jednego miejsca na podwórzu, jest jedną z głównych dróg, którymi środki ochrony roślin trafiają do wody.

Zasady dobrej praktyki ochrony roślin mówią wprost, że napełnianie i mycie opryskiwacza powinno odbywać się w miejscu, z którego nic nie spłynie do studni, rowu ani kanalizacji. Opryskiwacz najlepiej myć w polu, zaraz po zabiegu, rozcieńczając resztki i wypryskując je na opryskaną już kwaterę. Część prac i tak odbywa się jednak na podwórzu, więc warto, żeby było do tego przygotowane.

Jak wygląda dobre stanowisko do napełniania i mycia

Podstawą jest szczelna, utwardzona płyta, najczęściej betonowa, wyprofilowana ze spadkiem do jednego punktu. Wokół płyty wykonuje się niewielki próg lub krawężnik, żeby deszczówka z podwórza nie wpływała na płytę, a popłuczyny z niej nie wypływały. Rozmiar płyty dobiera się do opryskiwacza i ciągnika, z zapasem na obejście maszyny dookoła. Nad płytą przydaje się zadaszenie, bo inaczej każdy deszcz napełni zbiornik wodą, którą też trzeba będzie zagospodarować.

Ze studzienki zbiorczej płyty popłuczyny trafiają do szczelnego zbiornika, a stamtąd do dalszej neutralizacji, na przykład na stanowisko z biofiltrem albo do odbioru przez firmę zajmującą się takimi odpadami. Zbiornik może być z tworzywa albo z kręgów betonowych z uszczelnionym dnem. Woda do napełniania opryskiwacza powinna płynąć ze zbiornika pośredniego lub z sieci przez zawór antyskażeniowy, nigdy wężem włożonym bezpośrednio do zbiornika z cieczą, bo przy spadku ciśnienia ciecz z opryskiwacza może zostać zassana do studni.

Studzienka, zbiornik i właz, czyli co jest pod płytą

Studzienka zbiorcza i zbiornik na popłuczyny muszą mieć zamknięcie, które wytrzyma warunki na podwórzu gospodarstwa. W sadzie po płycie przejeżdża ciągnik z opryskiwaczem, a obok przejeżdżają przyczepy ze skrzyniopaletami. Zwykły właz z żeliwa w ramie osadzonej w betonie znosi takie obciążenia przez wiele lat, pod warunkiem że dobrano go do odpowiedniej klasy obciążenia. Włazy dzieli się na klasy według nośności, od lekkich, przeznaczonych tylko do ruchu pieszego, po ciężkie, przystosowane do ruchu samochodów ciężarowych, i dla miejsca, po którym jeździ sprzęt rolniczy, nie wybiera się najlżejszej klasy.

Ważne jest też, żeby właz był szczelny i zamykany. Zbiornik z popłuczynami nie powinien zbierać deszczówki z podwórza, a otwarty lub źle przykryty zbiornik to również zagrożenie dla dzieci i zwierząt. Rama włazu musi leżeć równo z powierzchnią płyty, bez progu, o który zahaczy koło, i bez zagłębienia, w którym będzie stała woda. Przy osadzaniu włazu w istniejącym betonie dobrze jest wykonać wokół ramy pas wzmocnienia, bo krawędzie płyty przy włazie pękają najczęściej.

Studnia na gospodarstwie wymaga osobnej ochrony

Stanowisko do napełniania często powstaje przy studni, bo tak jest najwygodniej. Tymczasem studnia sama w sobie jest miejscem, przez które zanieczyszczenia z powierzchni najszybciej trafiają do wody. Przed budową stanowiska warto sprawdzić kilka rzeczy:

  • jak daleko od studni będzie płyta i czy spadek terenu nie kieruje wody w jej stronę,
  • czy głowica studni jest wyprowadzona ponad teren i szczelnie zamknięta,
  • czy w obudowie studni kopanej nie ma pęknięć, przez które wsącza się woda powierzchniowa,
  • czy woda do opryskiwacza płynie przez zabezpieczenie przed przepływem zwrotnym,
  • czy pokrywa studni kopanej jest stabilna i zabezpieczona przed przypadkowym zdjęciem.

Jeśli studnia jest stara, a woda z niej od lat nie była badana, jesień to dobry moment na zlecenie analizy. Wynik pokaże, czy dotychczasowa praktyka na podwórzu nie odbiła się już na jakości wody.

Zimą planujesz, wiosną budujesz

Budowa stanowiska to kilka dni pracy, ale wymaga przygotowania: projektu spadków, wyboru zbiornika, zamówienia kręgów, rur kanalizacyjnych, włazów i zaworów. Zimą łatwiej porozmawiać z wykonawcą i spokojnie skompletować materiały, a wczesną wiosną, zanim ruszą pierwsze zabiegi, wylać płytę i podłączyć zbiornik. Elementy kanalizacji zewnętrznej, armaturę i zabezpieczenia antyskażeniowe można dobrać w hurtowni instalacyjnej, a w oddziałach Onninen pomóc w doborze klasy włazów i średnic rur.

Porządne miejsce do napełniania i mycia opryskiwacza chroni wodę w studni, ułatwia codzienną pracę w sezonie i pokazuje, że gospodarstwo traktuje ochronę roślin poważnie. Klasy obciążenia włazów, zbiorniki i armaturę sprawdzisz na www.onninen.pl

***

Artykuł sponsorowany